Pokazywanie postów oznaczonych etykietą industrial. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą industrial. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 9 listopada 2010

Swans - My Father Will Guide Me Up A Rope To The Sky

After a fourteen year hiatus, Swans recently released My Father Will Guide Me Up a Rope to the Sky in September. This overdue album is hands down one of the best released titles we have seen this year. To quote A.V. Club’s review – this album “resembles all of the Swans’ previous work, yet none of it.”

In this album, Michael Gira rips us from our homes, communities, society, and life and places us into a further, distant dimension. In this dimension we are faced with questions of the life beyond us as Gira explores death and ascension through heavily spiritual themes. In an interview he states that his goal in creating music is “to elevate, to make you levitate, almost having it erase your body and lift you up to Heaven” - which he successfully does in a hauntingly monolithic, melancholy manner as he takes us through this journey.

If you are looking for a transcendental trip, turn on My Father Will Guide Me Up a Rope to the Sky. Take the journey with the Swans. Explore your deepest realities through the hypnotic aggressive, electronic avant-garde post-punk experimental world.

Must listen to track: “You Fucking People Make Me Sick”

Swans - My Father Will Guide Me Up A Rope To The Sky

poniedziałek, 8 listopada 2010

Scorn - Refuse; Start Fires

Jak na moje ucho ten album powinien nosić tytuł "Stacja uzdatniania Ziemii z życia". Jeśli M. Harris'a ogarnia kryzys wieku średniego, a ten album jest tego zwiastunem to pozostaję tylko czekać aż chłop wyjdzie na ulicę z wiadrem broni palnej. "Refuse; Start Fires" to ciężki dub'owy muzyczny pakiet do precyzyjnej i wykalkulowanej eksterminacji WSZYSTKICH. Podobnie jak na poprzednim albumie "Stealth" jest tu dubstep i czego nie było do tej pory - żywa perkusja. Napisałem "dubstep", ale w pojęciu Harrisa to nie jest muzyka dla przećpanych, szalonych gimnazjalnych pokraków wyginających się na parkiecie do modnych dźwięczków. W jego rozumieniu to ciężki infra bass klejący się do ucha jak ropa z rany do której wdała się gangrena. Napisałem o "żywej perkusji", a brzmi to jak odhumanizowane, jednostajne nadawanie rytmu pracy w fabryce utylizacji ludzi. W takiej fabryce, gdzie za echo odgłosów pracy robi ambientowa projekcja najbardziej pojebanego koszmaru. Jeśli szukasz przyjemnych melodii, nu-jazzowych inklinacji i tempa do tańca po paru kreskach spida możesz spierdalać. Nie ma tu nic co by mogło sugerować że ten album zrobił człowiek (a przynajmniej nie zrównoważony). 100% wyrachowanego hejtu, oszczędności w formie i chłodu jak w syberyjskim gułagu.

Scorn - Refuse; Start Fires