Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dub. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dub. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 15 listopada 2010

Eraldo Bernocchi / Blackfilm - Along The Corridors

UK's downtempo producer Blackfilm in collaboration with Italy's dub serial ear-rapist Eraldo Bernocchi, reminded me, how electronic music can put a lot of FUCK into your head. This album is a transmition belt leading to disturbing, sanity erasing feelings of desolation, fear and utter loneliness. Listening session with "Along The Corridors" made me visualize a nightmarish, impressionistic trip through the cold ruins of post-apocalyptic urban Moloch. Every track here is an unsteady step forward. Unsettingly echoing throught the next 50 streets, while human shadows carved with nuclear explosion, stare at you from the walls of the rundown buildings. So... if this two gentelemen's new baby kicked my imagination so hard, it can't be bad. Well, actually, this is a premium piece of cinematic dark ambient (that could be a proper soundtrack to a noir horror movie), combined with oldschool dub, fat bass lines and live jazzy drums. Eraldo's participation gave the album more driving force and energy compared to Blackfilm's debut.
Disturbing as Hecq's "Night Falls", somehow sick as SCORN's works (but not as minimalistic) and mesmerizingly nostalgic as Burial. I can imagine how this perfectly works as a personal soundtrack to an interior film, while taking a walk through abandoned industrial city district. Definitely a right tool for choking your stereo's cd drawer and fucking with your counciousness. Good luck.

Eraldo Bernocchi / Blackfilm - Along The Corridors

poniedziałek, 8 listopada 2010

Scorn - Refuse; Start Fires

Jak na moje ucho ten album powinien nosić tytuł "Stacja uzdatniania Ziemii z życia". Jeśli M. Harris'a ogarnia kryzys wieku średniego, a ten album jest tego zwiastunem to pozostaję tylko czekać aż chłop wyjdzie na ulicę z wiadrem broni palnej. "Refuse; Start Fires" to ciężki dub'owy muzyczny pakiet do precyzyjnej i wykalkulowanej eksterminacji WSZYSTKICH. Podobnie jak na poprzednim albumie "Stealth" jest tu dubstep i czego nie było do tej pory - żywa perkusja. Napisałem "dubstep", ale w pojęciu Harrisa to nie jest muzyka dla przećpanych, szalonych gimnazjalnych pokraków wyginających się na parkiecie do modnych dźwięczków. W jego rozumieniu to ciężki infra bass klejący się do ucha jak ropa z rany do której wdała się gangrena. Napisałem o "żywej perkusji", a brzmi to jak odhumanizowane, jednostajne nadawanie rytmu pracy w fabryce utylizacji ludzi. W takiej fabryce, gdzie za echo odgłosów pracy robi ambientowa projekcja najbardziej pojebanego koszmaru. Jeśli szukasz przyjemnych melodii, nu-jazzowych inklinacji i tempa do tańca po paru kreskach spida możesz spierdalać. Nie ma tu nic co by mogło sugerować że ten album zrobił człowiek (a przynajmniej nie zrównoważony). 100% wyrachowanego hejtu, oszczędności w formie i chłodu jak w syberyjskim gułagu.

Scorn - Refuse; Start Fires